KOTOHOLIC fotoblog o Kocie

To była świadoma decyzja: BIERZEMY KOTA DO DOMU! Od dnia 28.07.2011r życie nie jest już takie jak dawniej : dzięki Kitce kocham koty, uwielbiam fotografować koty, mogę mówić o kotach godzinami ... też tak masz? Witaj w klubie... w klubie KOTOHOLIC, fotoblog o kocie! Będzie mi miło, jeśli zostawisz jakiś ślad: mail, komentarz, lajk.

Wpisy

  • poniedziałek, 17 lutego 2014
    • zieleń ukochana

      koty też lubią zielony kolor i nie mogą się już doczekać ... trawyyyyyyy

      dla Kitki trawa już rośnie i to w dwóch doniczkach! i jeszcze jest zapas do wysiania! 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „zieleń ukochana”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      noirdesir2
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 lutego 2014 20:41
    • taki szok i to w Dniu Kota...

      dlaczego szok?

      a no, dlatego, że odkąd mam syna, śpiewam mu czasem pewną pioseneczkę, którą nauczyła mnie babcia w dzieciństwie. do dziś pamiętałam tylko pierwszą zwrotkę i postanowiłam zasięgnąć wiedzy w necie i odszukałam sobie wersję oryginalną na YT, z zamiarem nauczenia się jej całej (lubiłam zawsze refren, bardzo rytmiczny, no.. sympatyczny). 

      po pierwszym przesłuchaniu szczena mi opadła i cycki i ręce prawie też (ale trzymałam Stasia na ręku więc je powstrzymałam od opadnięcia...), gdyż okazało się, że w owej ślicznej pozornie, starej, francuskiej pioseneczce dziewczynka-pastereczka wpada w złość i zabija kotka, który śmiał zjeść czy tam polizać odrobinkę jej sera, który sobie zrobiła z mleczka owieczek, które pasła... 

      dziewczynka zatłukła kotka kijem, no, szok, przyznacie, w dodatku w Światowym Dniu Kota, niemiła to rzecz tak się dowiedzieć... może dlatego znałam tylko pierwszą zwrotkę, może dlatego babcia mnie nie nauczyła dalej?

      jakby komuś było mało dreszczyka, to w ostatniej zwrotce owej przyśpiewki dziewczynka idzie do spowiedzi, a ksiądz w ramach pokuty proponuje, że ją "wyściska", tudzież "pocałuje" (dwojako można tłumaczyć słowo "embrasser"). a ona, że skoro pokuta tak mało dokuczliwa, no to zaczynamy wszystko od nowa (w sensie - można zaśpiewać całość od początku i tak w kółko)....

      oszczędzę już wszystkim dywagacji nt znikomej wartości edukacyjnej owej przyśpiewki, każdy może sobie sam sobie wyciągnąć morał (ale jakże temat na czasie...).

      w komentarzach pod piosenką na YT wyczytałam, że istnieją wersje soft, w których dziewczynka tylko "skrzyczy kotka", a ksiądz jej odpuszcza winę i nie każe się ściskać. na szczęście.

      kto ma ochotę, proszę może posłuchać pioseneczki tutaj (mam nadzieję, ze link zadziała, autorz YT zastrzegł umieszczanie filmu na stronach):

      http://www.youtube.com/watch?v=X9kQ5zumZww&feature=share&list=RDX9kQ5zumZww

       

      jeśli link nie działa, no to macie tekst. sorry, wiem, że po francusku nie każdy... ale w poście wszystko wytłumczyłam. piosenka od dziś, jest dla mnie do bani...

       Il était une bergère
      Et ron et ron, petit patapon
      Il était une bergère
      Qui gardait ses moutons, ron ron
      Qui gardait ses moutons

      Elle fit un fromage
      Et ron et ron, petit patapon
      Elle fit un fromage
      Du lait de ses moutons, ron ron
      Du lait de ses moutons

      Le chat qui la regarde,
      Et ron et ron, petit patapon
      Le chat qui la regarde
      D'un petit air fripon, ron ron
      D'un petit air fripon

      Si tu y mets la patte
      Et ron et ron, petit patapon
      Si tu y mets la patte
      Tu auras du bâton, ron ron
      Tu auras du bâton

      Il n'y mit pas la patte
      Et ron et ron, petit patapon
      Il n'y mit pas la patte
      Il y mit le menton, ron ron
      Il y mit le menton

      La bergère en colère
      Et ron et ron, petit patapon
      La bergère en colère
      Tua son p'tit chaton, ron ron
      Tua son p'tit chaton

      Elle fut à confesse
      Et ron et ron, petit patapon
      Elle fut à confesse
      Pour demander pardon, ron ron
      Pour demander pardon

      Mon père je m'accuse
      Et ron et ron, petit patapon
      Mon père je m'accuse
      D'avoir tué mon chaton, ron ron
      D'avoir tué mon chaton

      Ma fille pour pénitence
      Et ron et ron, petit patapon
      Ma fille pour pénitence
      Nous nous embrasserons, ron ron
      Nous nous embrasserons

      La peine étant si douce
      Et ron et ron, petit patapon
      La peine étant si douce
      Nous recommencerons, ron ron
      Nous recommencerons

       

      świat zawsze był okrutny. chciałabym wierzyć, że  w dniu dzisiejszym żadnemu kotu nie dzieje się krzywda. eeeeech, żeby nigdy się nie działa... 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „taki szok i to w Dniu Kota...”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      noirdesir2
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 lutego 2014 20:18
  • piątek, 14 lutego 2014
  • piątek, 03 stycznia 2014
    • dziecko i kot - wpis kolejny

      pewnego dnia Staś zasnął w pozycji na brzuszku. pozwoliłam mu na to i czuwałam przy nim. Kitka też przyszła poczuwać razem ze mną. wprawdzie dzieliło ją kilkadziesiąt centymetrów od dziecka, ale czuwała.

       

      a to wigilia świąt bożego narodzenia. ubierałam choinkę i jednocześnie opiekowałam się Stasiem, który czuł, że coś go omija i nie chciał spać. wieszanie bombek przerywałam więc co chwilę tuleniem łkającego syna, przewijaniem itp. gdy usiadłam na kanapie z dzieckiem leżącym na piersi, kot przyszedł na ławę, położył się vis-a-vis nas i ... podziwiał (?) :) a my podziwialiśmy pierwszą naszą choinkę. 

       

      byłam w łazience (tuż obok tego pokoju, w którym śpimy) i szorowałam kibelek (ktoś musi to robić.. ;> ) a mały udawał, że śpi. miałam na niego oko, ale jako, że ręce miałam zajęte szczotą, w momencie gdy zapłakał, ubiegła mnie Kitka. na dźwięk płaczu przyszła do pokoju, wlazła łapkami na łóżeczko i zerkała do Stasia. a ja chwyciłam aparat i cyk:

       

      p.s. zagadka - ktoś jeszcze czuwał nad Stasiem - poszukaj dobrze, kto!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „dziecko i kot - wpis kolejny”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      noirdesir2
      Czas publikacji:
      piątek, 03 stycznia 2014 20:23
  • piątek, 13 grudnia 2013
    • coś jak złote myśli.... mieliście takie zeszyty z pytaniami i odpowiedziami kolegów w szkole podst.?

      Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

       

      Arle, dzięki za nominację, oto odpowiedzi na Twoje pytania:

       1. Co było, jak bloga nie było? (Jak blog wpływa/ zmienił Twoje życie)?

      - było zwykłe życie bez kota. bo ten blog powstał dzięki Kitce, która pojawiła się w naszym życiu. koci blog, jego prowadzenie, stało się czymś w rodzaju hobby.

      2. Z jaką postacią fantazy się utożsamiasz: elfem, driadą, krasnoludem, goblinem, a może wiedźminem i dlaczego?

      - nie znam się na literaturze fantazy i nie wiem czym charakteryzują się te postacie, aczkolwiek, jak byłam nastolatką chciałam być czarownicą, uskuteczniałam nawet wróżenie z run i bardzo wierzyłam horoskopom.

      3. Jakiego typu muzyki słuchasz i czym dla ciebie jest muzyka?

      - lubię muzykę rockową, punkową trochę też, ale i pop lat 80/90. wzbudza we mnie pozytywne emocje. muzyka jest dla mnie tłem do wydarzeń, wywoływaczem wspomnień.


      4. Jaka najbardziej dziwna (może, być także śmieszna, straszna, kompromitująca) historia się tobie przytrafiła?

      - oooch, kompromitujące wpadki to jest coś, co mi się zdarza.... wolę ich nie wspominać, tym bardziej na forum publicznym.

      opowiem historię straszną, tego żadna dziewczyna nie chciałaby przeżyć - jako nastolatka wracałam kiedyś z przychodni do domu (autobusem i tramwajem, przez całe miasto jechało się około 1h) i okazało się, że dostałam niespodziewanie silnego krowotoku - miałam okres i podpaska nie pochłonęła wszystkiego. jechałam tak z tyłkiem zakrwawionym (jasnobłękitne jeansy) i nie bardzo miałam jak się zakryć, była wiosna, nie pamiętam czy miałam kurtkę jakąś, którą mogłabym zakryć, chyba nie. wróciłam do domu z płaczem.... 

      5. Jesteś typem skowronka czy sowy?

      - zdecydowanie sowa. aczkolwiek teraz, gdy mam 2tyg dziecko w domu, mój tryb spania i wstawania trudno określić jednoznacznie...

      6. Wymarzone miejsce na ziemi (lub w kosmosie) w którym chciałabyś/chciałbyś zamieszkać?

      - dawniej marzyłam o Francji.... teraz marzę o Hiszpanii.... ale najważniejsze, to żeby było to miejsce szczęśliwe, wolne od tragedii meteorologicznych, wojennych i in. i żeby byli w nim razem ze mną moi najbliżsi.

      7. Czy doświadczyłaś/doświadczyłeś kiedyś jakiegoś paranormalnego zjawiska?

      - tak, miewam złe prorocze sny.... :(


      8. Jakie były Twoje ulubione przedmioty w szkole?

      - la langue francais, bien sur, depuis l'ecole primaire.

      9. Do kogo wzdychałaś/wzdychałeś jako nastolatka/nastolatek? (piosenkarz, aktor, etc.)

      - Keanu Revees....


      10. Najbardziej znienawidzona potrawa z dzieciństwa?

      - brukselka i wątróbka - pozostały znienawidzone do dziś.

      11. Jakie 3 życzenia zadasz złotej rybce?

      - żeby Staś był szczęśliwy i zdrowy.

      - żeby tata wyzdrowiał.

      - żeby żadne zwierzę na świecie nie cierpiało z powodu człowieka. 

       

       

      moje pytania do Was, kobitki:

      1) jaką pozycję w hierarchii zajmuje w twoim domu KOT?

      2) kto pierwszy dostaje śniadanie u ciebie w domu - Kot czy ty? 

      3) czy rozpieszczasz swojego kota?

      4) czy też lubisz się chichrać oglądając śmieszne filmy/zdjęcia z kotami w roli głównej?

      5) jak trafił do ciebie twój kot? (możesz opisać historię tylko 1 jeśli masz ich duużo)

      6) chciałabyś mieć jeszcze więcej kotów?

      7) czy nie wkurza cię ta zabawa w pytania i odpowiedzi?

      8) nie masz mi za złe, że na tym pytaniu poprzestanę?

       

      do odpowiedzi wywołuję:

      szmiszmasz (bo już prawie rok nie aktualizuje bloga)

      markaewa (bo też się ociąga z blogiem, sooory: nie wiem czy masz kota???)

      barba50 (ona to ma o czym pisać)

      kotamakota (ona się nie ociąga, ale ciekawa jestem jej zdania na powyższe tematy, hehe) 

                                                                                        do dzieła!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „coś jak złote myśli.... mieliście takie zeszyty z pytaniami i odpowiedziami kolegów w szkole podst.?”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      noirdesir2
      Czas publikacji:
      piątek, 13 grudnia 2013 12:31
  • czwartek, 12 grudnia 2013
    • przełamywanie lodów

      Staś przyszedł na świat 30 listopada.

      2 grudnia wróciłam z nim do domu i zaczeło się nawiązywanie przyjaźni Staś-Kitka. Pierwsza reakcja : najeżyła się delikatnie, podeszła i powąchała dziecko. Oczy okrągłe jak pięć złotych, zdziwiona, jak się później okazało, również trochę obrażona. trzymała dystans, nie zbliżała się do małego, do nas też nie specjalnie, przestała spać z nami w sypialni (mimo, że jej pufek nadal tam stał). potem kilka dni z rzędu jakbyśmy w ogóle kota nie mieli - chowala się w kanapie całymi popołudniami do późnej nocy. z rana była bardziej widoczna, wychodziła na jedzenie, czasem coś zwymiotowała (suchą karmę, myślę, że to też był znaczący gest z jej strony). codziennie ktoś do nas przychodził, więc trochę też bawiła się z gośćmi, z nami też czasami... gdy Staś zaczynał płakać, uciekała, chowała się. 

      dwa dni temu jednak zdarzyło się, że przyszła w nocy do sypialni gdy Staś zapłakał i patrzyła co z nim robimy. w dzień zaczęła podchodzić do łóżeczka i obserwować małego człowieczka w nim leżącego. raz już asystowała mi przy przewijaniu. innym razem, gdy Misiu trzymając synka na rękach zbliżył się do kota, ta otarła się głową i grzbietem o jego rękę i o Stasia - moim zdaniem był to gest akceptacji.

      dzisiejszej nocy natomiast, gdy obudziliśmy się o 4 na przewijanie i karmienie, Kitka leżała na pufku! :) a Misiu mówił, że spała nawet z nami na kołdrze przez pewien czas :)

      uważam więc, że Kitka odpuściła sobie focha i zaczyna akceptować Stasia. mam nadzieję, ze niedługo zrozumie, że jest starszą siostrą dla małego i będzie go pilnować, niczym małego kotka. w sumie, miauczą podobnie :)

      fot. z 11-12-2013r. 

       

      edit 13-12-2013:

      wczoraj zastosowaliśmy skojarzenie pozytywne, gdy ja karmiłam Stasia, Misiu usiadł koło mnie i podał Kitce sticks'a - wszyscy wiemy, że większość kotów da się pokroić za sticks'y, ona na pewno!

      a dziś nadal obserwuję stopniowe zbliżanie się kota do dziecka - np, gdy zostawiłam śpiące dziecko na łóżku i poszłam myć zęby, kotka podeszła do niego "na paluszkach", pomalutku i popatrzyła na niego, po czym odeszła.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „przełamywanie lodów”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      noirdesir2
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 grudnia 2013 18:52

Kanał informacyjny

PustaMiska - akcja charytatywna free counters Akcja: Nie kradnij zdjęć!

Opcje Bloxa